w Szczodrem

„To dopiero był pałac! W 80 salach wisiało ponad 5000 grafik i obrazów.Sama długość fasady zaskakiwała gości: razem z bocznymi skrzydłami Szczodre rozciągało sie na długość 3000 metrów.
No i ta kubatura! Pałac i połączone  z nim bocznymi korytarzami obiekty dawały w sumie 40 000 metrów sześciennych.
Po stawie pływały gondole w kształcie łabędzi, park oświetlały kolorowe lampiony.Do tego jacy tu mieszkali panowie, sami ekscentrycy! Trudno sie dziwić, że w pałacu nigdy nie brakowało gości.
Na początku XX wieku do Szczodrego przyjeżdżało 80 000 turystów rocznie”.

To zdjęcie powyżej robiłam w kwietniu, te poniżej – kilka dni temu;
lato jest zdecydowanie ‚łaskawszą’ porą roku …

Napisać o Szczodrem w kilku zdaniach się nie da, bo historia miejscowości i pałacu jest długa, bogata i bez happy endu – z obiektu zwanego ‚Śląskim Windsorem’ zostały dwa budynki, jeden zamieszkały, drugi co prawda w rękach prywatnych, ale – pustostan, z zabitymi oknami;(

Do XVII wieku były tu dwie wsie, ale po wojnie trzydziestoletniej ostała sie już tylko jedna;
w 1685 roku wieś kupił oleśnicki książę Ulrich z dynastii Wuerttembergów i niemal od razu przystąpił do budowy pałacu.
Ale że był człowiekiem zabawowym, a i fantastą-alchemikiem, to popadł w długi i po jego śmierci syn zmuszony był wydzierżawić majątek.
Nową właścicielką została hrabina von Warmbrund i z jej relacji wiadomo, że:
„Wszystkie pomieszczenia były tak zniszczone, jakby buszowali tam maruderzy wrogiej armii”.

Cały majątek był zrujnowany i musiało upłynąć kilkadziesiąt lat, aż wszedł był w posiadanie najpierw księcia Friedricha Augusta, który Szczodre odbudował i rozbudował, a potem Wilhelma, władcy Brunszwiku, który  jego dzieło prawdziwie ‚rewolucyjnie’ kontynuował.
Jak pisze J.Lamparska, książę Wilhelm, podobnie jak jego poprzednicy, miał fantazję i lubił wydawać pieniądze; różnica polegała na tym, że miał ich sporo. Jego ambicją stało sie uczynienie ze Szczodrego miejsca wyjątkowego i trzeba przyznać, patrząć na przedwojenne pocztówki, że mu się to udało!

Kiedy czytam, że:
„Książę Wilhelm był bajecznie bogaty, oddawał gościom przy wyjściu przegrane pieniądze, żeby straty nie popsuły szampańskiej atmosfery wieczoru”, albo że:
„W pałacu byla też „sala łysych”, której sufit wyłożony był kryształowymi lustrami”, to myślę sobie, że był to człowiek z fantazją iście – ułańską:)

Przedostatnim właścicielem pałacu był  król Saksonii, Fryderyk August III;
anegdota przypisuje mu powieszenie w sali balowej, z której skradziono cenną zastawę, zdjęć członków złodziejskiej szajki…
:))))

Dzieje powojenne  pałacu to – sam smutek;
w 1945 roku spłonął niemal cały, podpalony – no właśnie, przez niemieckich SS-manów, którzy nie chcieli, żeby znalazł sie w polskich rękach, czy może przez pijanych rosyjskich żołnierzy?
Niech każdy wierzy w co chce, dowodów brak…
Resztki z pożogi zajęło UB, potem powstał tu PGR, teraz jest tzw. ‚prywatny właściciel’ czyli nikt;(
Stawy są przepiękne i wędkarze mają raj.

***

wszystkie opisy i cytaty zaczerpnęłam z książki J.Lamparskiej:
„Tajemnicze zakątki na północny wschód od Wrocławia”

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s