w Izerach

Gdyby ktoś pytał, jak spędziłam ostatnie cztery dni, to odpowiedź brzmi – grypowo!

Pan Mąż był zachorzał "na wyjeździe", w związku z czym głównie leżał, a ja donosiłam leki, rosołek i herbatki;
w wolnym czasie czytałam i spacerowałam po Świeradowie robiąc zdjęcia – będą !
Tylko raz i to nieśmiało wyszliśmy w plener, czyli na Sępią Górę, o – właśnie z niej schodzimy …

Dziś było pochmurno i mgliście, z lekka śnieżnie i mroźnie, ale tylko "w miejscu" –  w drodze już wiosna …

 

Dodaj komentarz