Kończymy szlak ruin, przynajmniej na razie; dziś dwie ostatnie, w Lipie;
byliśmy tu już kiedyś przejazdem, ale lało, więc nie było warunków do szukania.
Te pierwsze ruiny, to resztki zamku chronione tablicą: ‚wstęp wzbroniony, własność prywatna’, tyle że właścicielem jest gmina, której nie stać na zabezpieczenie, więc ostrzega, żeby nie kusiło, a kusi, bo ruiny malownicze…

i dość niesamowicie położone, za domem…
swoją droga, ciekawe jak się mieszka na takim ‚podzamczu’…

Z drugiej strony dojście utrudniają, wręcz nawet uniemożliwiają chaszcze…

Drugie ruiny, to resztki pałacu, ogrodzone, a właścicielem jest ponoć ‚Niemiec’ mieszkający po sąsiedzku, w nowoczesnej rezydencji.
Jakie ma względem zabytku plany, nie wiadomo, przynajmniej mój ‚język’ czyli zagadnięty tubylec nie wiedział.




Nie chciałabym nikogo wprowadzać w błąd, ale to jest chyba – ! – ten zamek;

Jest jeszcze we wsi dwór, ale nie dojechaliśmy;(
Czuję niedosyt, bo wpadliśmy tam jak po ogień, pstryknęłam zdjęcia i – niewiele więcej wiem, niż wiedziałam;(
właściwie nadal nic nie wiem…